W nocy z 24 na 25 grudnia 2024 roku w Pawlikach pod Nidzicą 47-letni Andrzej Bonalski został zaatakowany podczas drogi na pasterkę. Napastnik, wówczas 18-letni Gabriel A., najpierw pobił i kopał mężczyznę, a następnie zaciągnął nieprzytomnego do pobliskiego zbiornika retencyjnego i zanurzył mu głowę w wodzie. Sekcja wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci było utonięcie, natomiast biegli ocenili, że odniesione obrażenia również mogły prowadzić do szybkiej śmierci.
Jak przebiegał atak?
Śledczy ustalili, że zdarzenie rozpoczęło się, gdy Bonalski minął grupę młodych mężczyzn pijących alkohol przy drodze serwisowej i zapytał ich, co tam robią. W odpowiedzi Gabriel A. zaatakował go uderzeniami pięści, a gdy poszkodowany upadł, kontynuował biciem i kopaniem w okolice głowy i klatki piersiowej. Po pierwszej fazie pobicia drugi z mężczyzn odszedł; później odpowiadał przed sądem za nieudzielenie pomocy. Napastnik zaciągnął rannego do zbiornika i przytrzymał jego głowę pod wodą, aż przestał się poruszać.
Jaka kara została wymierzona i jakie okoliczności wzięto pod uwagę?
W poniedziałek sąd skazał Gabriela A. na 30 lat pozbawienia wolności. Sąd uznał, że czyn popełniono ze szczególnym okrucieństwem. O warunkowe przedterminowe zwolnienie skazany będzie mógł ubiegać się najwcześniej po odbyciu 25 lat kary. Prokurator Rejonowy w Nidzicy, Robert Piwnicki, powiedział, że z perspektywy oskarżenia taka kara jest satysfakcjonująca, choć wnosił o dożywocie. Sąd orzekł też nawiązkę w łącznej wysokości 300 000 zł dla matki i siostry ofiary, a także zdecydował, że skazany odbędzie karę w zakładzie karnym prowadzącym zajęcia terapeutyczne ze względu na rozpoznane zaburzenia osobowości i uzależnienia.
Co jeszcze ustalono w śledztwie?
W toku postępowania ujawniono, że sprawca miał wcześniej kłopoty wychowawcze, notowania przed sądem rodzinnym oraz wcześniejszy wyrok za pobicie. Po ujawnieniu sprawy do prokuratury zgłosił się także mężczyzna, który twierdził, że kilka miesięcy wcześniej padł ofiarą pobicia ze strony Gabriela A. Biegli psychiatryczni ocenili, że w chwili czynu oskarżony był w pełni poczytalny. Sąd podkreślił brutalny charakter ataku i losowy wybór ofiary — nie istniał uprzedni konflikt między zamordowanym a sprawcą.
Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura zapowiedziała, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia rozważy apelację. Sąd oddzielnie rozpatrzył odpowiedzialność drugiego z obecnych przy drodze młodych mężczyzn za nieudzielenie pomocy.